Hejka! Niedawno wróciłam ze spotkania z Kubą , supcio było ! ^^ Od razu mówie,że następny post pojawi się pewnie za ok. tydzień , bo teraz mam strasznie dużo do nadrobienia. W dzisiejszej notce , znajdziecie różne moje śmieszne sytuacje z życia! :) + parę kawałów, a to wszystko na poprawę humoru !:D Miłego czytanka .
-------------------------------------------------------------Miałam wtedy 5,6 lat? Od małego bardzo lubiłam kakao . Mieliśmy jeszcze wtedy w domu mikrofalówkę , postanowiłam,że zrobie sobie kakao . Miałam swój ulubiony kubek,PLASTIKOWY. Wsadzilam kakao w plastikowym kubeczku do mikrofali,wlożyłam tak na 20,30 minut ,położyłam się i zasnęłam. Budze się ,a tu cały dzień w dymie pobiegłam do mamy i obudziłam ją krzycząc MAMO ,MAMO PALI SIĘ!
--------------------------------------------------------------
Od małego mieszkałam z Babcią ,mamą i wujkiem. Babcia zamiast idiota mówiła słowo "imbecyl" - nauczyłam się tego i tak zostalo mi do dziś . Pewnego dnia jechałam z mamą w autobusie. Byłam ubrana na różowiutko , 2 kiteczki, blond włoski , typowe grzeczne dziecko . Za nami siedział facet, duży, łysy, napakowany . Odwrócilam się do Niego... spojrzałam się na niego moim dziwnym spojrzeniem i mimo ,że mama siedziała tuż obok mnie krzyknęłam "MAMO ZOBACZ, TEN PAN ZA NAMI WYGLĄDA JAK IMBECYL!!"
--------------------------------------------------------------
Ta sytuacja była niedawno. Ja i moja przyjaciółka Zuzia , chciałyśmy zrobić sobie karmel .
Wsypałyśmy cukier na patelnie i wzięłyśmy się do roboty, a że bylo tego karmelu malo , dosypałam całe pudełko kakao ... I zrobiła się z tego ohydna masa! Wszędzie , znowu w całym domu był dym.. Wystawiłam tą patelnie za okno i ją trzymalam i ta masa splywa na dół.. ( mieszkam na 3 piętrze :D ) Zuza w tym czasie pobiegła po moje prześcieradlo i zaczęła nim machać po całym domu......
Mama jak wróciła z pracy mówi ' KAJA CO TY ROBISZ?! SĄSIADKA MI MÓWIŁA ,ŻE NA PARAPECIE SIEDZIAŁAŚ!?'
-------------------------------------------------------------
KAWAŁY:
Maż pyta się żony:
- Kochanie powiedz czy ty mnie kiedykolwiek zdradziłaś?
- Nie, nigdy w życiu..,.
- Ale tak na prawdę?
- No tak, zdradziłam cię 3 razy...- Kiedy był ten pierwszy raz kiedy mnie zdradziłaś?
- Pamiętasz jak chciałeś wziąć pożyczkę, żeby otworzyć własną firmę i żaden bank nie chciał ci jej udzielić. I któregoś dnia przyszedł do nas dyrektor jednego z banków i dał ci te pieniądze bez żadnych pytań...
- Och, kochanie zrobiłaś to dla mnie? A kiedy był ten drugi raz kiedy mnie zdradziłaś?
- Pamiętasz jak byłeś ciężko chory i umierałeś a żaden lekarz nie chciał podjąć się twojej operacji? I wtedy przyszedł ten jeden lekarz który zoperował cię bez żadnych pytań i to dzięki niemu jesteś w tak dobrej formie...
- Och kochanie zrobiłaś to dla mnie? Na prawdę ci dziękuję, kocham cię jeszcze bardziej. A kiedy był ten trzeci raz kiedy mnie zdradziłaś?
- Pamiętasz jak kiedyś chciałeś zostać prezesem klubu golfowego i brakowało ci tych 54 głosów...
Mąż zdradza żonę z kochanką.
Po nie lada wyczynach ubiera się i polewa alkoholem, aby żona nie poczuła zapachu perfum kochanki.
Gdy wchodzi do domu żona od razu go bije mówiąc myślisz, że jak się spryskałeś perfumami to wódki nie wyczuje.
Spotyka się dwóch kolesi i jeden się pyta drugiego:
- Ty jak bym się przespał z Twoją żoną to bylibyśmy rodziną.
- Nie, to byśmy byli kwita.
Dziadek dał Jasiowi 20 zł na urodziny.
Mama obserwuje Jasia, wreszcie mówi:
- Jasiu, podziękuj dziadziusiowi.
- Ale jak?
- Powiedz tak, jak ja mówię, gdy tatuś daje mi pieniążki.
Jasiu zwraca się do dziadzia:
- Czemu tak mało?
Pani na lekcji odpytywała kolegę Jasia. Potem przyszła kolej na niego. Kolega powiedział do Jasia:
- Odpowiedź na 1 pytanie to 1939 rok, na 2 to Adolf Hitler a na 3 naukowcy tego nie stwierdzili. Więc pani pyta Jasia:
- W którym roku się urodziłeś?
- W 1939- odpowiada Jasiu.
- Jak nazywa się twój ojciec?
- Adolf Hitler - rzekł.
- Czy ty masz mózg?
- Naukowcy tego nie stwierdzili.
W zoo:
- tato dlaczego ta gorylica tak krzywo na nas patrzy?
- uspokój się Jasiu jesteśmy dopiero przy kasie
Młoda kobieta miała poważny wypadek samochodowy.
Lekarze uratowali jej życie, ale nie dali rady ocalić jej skóry uszkodzonej przez ogień. Jej twarz wyglądała paskudnie. Jedynym ratunkiem był przeszczep. Ponieważ żona była cala poparzona, skórę musiał ofiarować ktoś inny. Dawcą został jej mąż, który oddał jej skórę z własnej pupy. Operacja się udała, kobieta wyglądała tak pięknie jak dawniej. Jednak świadoma poświęcenia własnego męża mówi pewnego dnia:
- Kochanie, jestem ci tak wdzięczna, czy jest coś, co mogłabym dla ciebie zrobić?
- Nie, już czuję się wynagrodzony.
- W jakim sensie?
- Wyobraź sobie dziką satysfakcję, jaką czuję za każdym razem, kiedy twoja matka całuje cię w policzek.


